Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Post o książkach...

cytaty ksiazki

Uwielbiam czytać. Ostatnio co prawda moje wybory lekturowe nie były zbyt trafne i wolałam poczytać gazetę lub jakiś poradnik (staram się wyjść z uzależnienia od tego typu pozycji ;) zamiast książki, której czytanie mnie męczy. Przez długi czas męczyłam się (i to dosłownie) nad „Jedna bogata, druga biedna” Lesley Lokko. Grube tomisko, a ja przymuszałam się do czytania mając nadzieję, że jednak zacznie mi się podobać. Swoją drogą, mam trzy książki tej autorki – wcześniej przeczytałam fantastyczną „Gorzką czekoladę”, a pozostałe książki wydają się być baaardzo podobne do niej (trzy bohaterki wychowane w różnych środowiskach, których losy w jakiś sposób się krzyżują, kraj egzotyczny w tle). Później była „Lista moich zachcianek” autorstwa Grégoire Delacourt - nowość, bardzo zachęcające opisy, podobała mi się, ale też mnie nie powaliła na kolana. Ostatnia książka jaką przeczytałam - „Kobieta w lustrze”, której autorem jest Eric-Emmanuel Schmitt w końcu mnie zachwyciła. Po prostu świetna! To jest to, co uwielbiam w książkach: ciekawi bohaterowie oraz niebanalna, opowiedziana pięknym językiem historia. Nie będę zdradzała do końca treści…Warto jednak wspomnieć, że są trzy bohaterki książki: 
- Anne - żyjąca w XVI wieku mistyczka, miłośniczka przyrody, 
- Hanna - arystokratka, którą poznajemy jako młodą żonę żyjącą pod presją wydania na świat potomka, w końcu buntuje się, opuszcza męża i zafascynowana psychoanalizą zaczyna nowe życie, 
- Anny - współczesna gwiazda filmowa uzależniona od alkoholu, narkotyków i imprezowego życia. 
Pozornie nic nie łączy tych trzech kobiet, a jednak tak wiele... Cudna opowieść o sensie życia w zgodzie ze sobą. 
Jak zwykle wypisałam z tej książki swoje ulubione cytaty. Moją uwagę zwrócił zwłaszcza motyw dualizmu ciała i duszy, który pojawia się przy okazji opowieści Hanny o jej urojonej ciąży.



 I coś niezwykle trafnego...

bogactwo_cytat

Polecam wszystkim książkę "Kobieta w lustrze"! 
A teraz zabieram się za biografię... i to nie byle kogo... Oprah Winfrey.

wtorek, 28 maja 2013

Wielki "Wielki Gatsby"

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w kinie zapowiedź kolejnej ekranizacji książki Francisa Scotta Fitzgeralda "Wielki Gatsby" od razu wiedziałam, że na pewno obejrzę ten film. I jak tylko to kolejne monumentalne dzieło reżysera Baza Luhrmanna (uwielbiam "Romeo i Julię" w jego reżyserii) pojawiło się w Polsce, udałam się do kina. W ogóle się nie rozczarowałam, chociaż wcześniej czytałam parę nieprzychylnych opinii krytyków. Film jest po prostu genialny: od niezwykle dynamicznej akcji, poprzez grę aktorską, genialne kostiumy z epoki, po muzykę, która jest chyba największym smaczkiem tego filmu. Pomimo, że akcja filmu rozgrywa się w latach 20. XX wieku, bohaterowie tańczą do współczesnych nam rytmów w wykonaniu największych gwiazd muzyki (Jay-Z na czele).
Czytałam kiedyś książkę "Wielki Gatsby" i nawet w 10% nie porwała mnie tak, jak porwał i zauroczył mnie film. Coś w książce nie poczułam tego niesamowitego klimatu, a bohaterowie na kartkach papieru byli dla mnie nijacy. A w filmie... Daisy Buchanan zyskała smutne oczy Carey Mulligan, Jay Gatsby zyskał chłopięcy urok (tak, on jeszcze go posiada) Leonarda DiCaprio, nie mówiąc już o narratorze historii - Nicku Carrawayu - grający go Tobey Maguire dał z siebie chyba 200%.
Takie jest moje skromne zdanie na temat filmu "Wielki Gatsby", a to portrecik Daisy Buchanan/ Carey Mulligan w moim wykonaniu...


Więcej o Gatsbym znajdziesz tutaj.

czwartek, 14 marca 2013

Kilka refleksji po przeczytaniu książki "ONA w jego oczach. Znani mężczyźni o kobietach"

ona w jego oczachKsiążka dała mi dużo do myślenia. Jednak na pewno nie o tym, jaka powinnam być, żeby podobać się facetom (w tej kwestii liczy się dla mnie zdanie wyłącznie jednego mężczyzny). Pomiędzy tymi wszystkimi znajdującymi się w niej wyliczankami: "Lubię, kiedy kobieta..." czy "Kobieta powinna..." wyłania się tak naprawdę obraz wypowiadających się mężczyzn. Często jest to mężczyzna niezwykle przywiązany do matki oraz wpojonych przez nią wartości i, co smutne, dosyć słabo przywiązany do życiowej partnerki. Podobają mi się wypowiedzi Panów, którzy opowiadają o konkretnej kobiecie. Słowa pozbawione są wtedy nadętych ogólników i banałów. Niektórzy z nich mieli naprawdę ciekawe historie do opowiedzenia, np. pozostawiony "na deser" malarz - Zbigniew Bohomolec. Z wypowiadających się mężczyzn moją sympatię wzbudził Andrzej Krzywy, który jako jeden z nielicznych podkreślił, że dla niego wygląd się nie liczy i wykazał się dużą dozą humoru na własny temat, chociażby przytaczając słowa Marii Czubaszek, która stwierdziła, że jest on "nienachalnej urody".

W książce nie zabrakło pięknych, poetyckich wręcz opisów kobiet. Delektuję się zdaniem Andrzeja Saramonowicza, który tak opisuje swoją partnerkę: "Prawa, uczciwa i - mimo iż zbudowana z egzystencjalnego pesymizmu i filozoficznych zwątpień - wewnętrznie jasna."

Zawiedziona jestem natomiast wypowiedzią Krzysztofa Pieczyńskiego, (na którą najbardziej czekałam)... że jest taka krótka.
Co mnie zaskoczyło? Najczęściej wymienianym przez Panów w książce ideałem kobiety jest... Meryl Streep.

Muszę przyznać, że znani mężczyźni występując w tej książce, otwierając się w ten sposób byli bardzo odważni, ponieważ podczas lektury nie sposób ich nie oceniać...

Polecam lekturę książki "ONA w jego oczach. Znani mężczyźni o kobietach", z której każdy myślę, że może wyciągnąć coś dla siebie i zawsze będzie to coś innego... Ponieważ książka ta skłania do refleksji (czasami pozytywnych, czasami negatywnych), wzrusza, smuci, rozśmiesza, nie pozostawia obojętnym...

I na koniec jeszcze rozkładówka z moją ilustracją i świetnym cytatem

ona w jego oczach

Książkę Ilony Adamskiej "ONA w jego oczach. Znani mężczyźni o kobietach" będzie można kupić w Empiku i na stronie blizejserca.pl.
Dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na łódzką fundację Krwinka, pomagającą dzieciom chorym na raka.

poniedziałek, 4 marca 2013

Illustration Friday: Talent

W tym tygodniu tematem na stronie Illustration Friday jest TALENT. Przyszła mi na myśl moja ostatnia praca, która powstała do nowego numeru IMPERIUM KOBIET (które mam nadzieję w tym tygodniu pojawi się już w sprzedaży). Ilustracja przedstawia Edith Piaf, która niewątpliwie miała TALENT, który to ja odkryłam dopiero przy pracy nad tym portretem, wcześniej jakoś nie miałam okazji/ potrzeby słuchania tej artystki. Teraz nadrobiłam jej parę utworów.

edith piaf

A tak się będzie prezentować ilustracja na rozkładówce w gazecie.
A tak przy okazji, zawsze żałowałam, że ja nie mogę powiedzieć "Niczego nie żałuję." Ech.

edith piaf w imperium kobiet

sobota, 16 lutego 2013

Day 6 - Favourite Book Character

Historię Esther Greenwood poznałam jakieś 6 lat temu, kiedy po raz pierwszy przeczytałam powieść "Szklany klosz". Niewątpliwie, w historii tej jest wiele z historii samej autorki książki - Sylvii Plath. Do tego stopnia, że artystka wydała tę powieść pod pseudonimem, żeby nikt z jej najbliższego otoczenia nie poczuł się dotknięty gorzką prawdą, która doprowadziła Esther Greenwood/ Sylvię Plath do choroby psychicznej i próby samobójstwa. Jak dla mnie Esther i Sylvia to ta sama postać, dlatego bohaterka książkowa - Esther na mojej ilustracji inspirowana jest portretem Sylvii Plath.
Tematem szóstego dnia 30 Day Drawing Challenge jest ulubiona postać z książki i jest dodane, że nie może to być postać z filmu, więc przy okazji chciałam wspomnieć, że w planach jest film na podstawie "Szklanego klosza" z Julią Stiles w roli głównej. Bardzo jestem ciekawa tego filmu, mam nadzieję, że pojawi się już niedługo.
Esther Greenwood/ Sylvia Plath "The Bell Jar"

"Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim, złym snem."
"Skąd mogłam wiedzieć, czy kiedyś, w przyszłości, w Europie czy gdzie indziej – szklany klosz znowu na mnie nie spadnie, nie nakryje mnie, zniekształcając moje widzenie świata."

"Wherever I sat - on the deck of a ship or at a street café in Paris or Bangkok - I would be sitting under the same glass bell jar, stewing in my own sour air."

szklany klosz sylvia plath

wtorek, 8 stycznia 2013

The Edge and the Rest

Kiedy zobaczyłam na Illustration Friday temat: Edge pierwsze skojarzenie oczywiście padło na zespół U2 i na jednego z występujących w nim muzyków - The Edge'a. Uwielbiam ten zespół już od bardzo dawna nie tylko za sztandarowe: "One", "With or Without You" czy "Pride (In the Name of Love"), ale bardziej za te mniej znane utwory, przepiękne perełki odnalezione wśród hitów na płytach U2 czy na albumach tzw. B Sides. Jedną z takich piosenek jest "Running to Stand Still". Zainspirowała mnie do stworzenia tej ilustracji


Przy okazji postanowiłam przypomnieć sobie moje ulubione utwory U2. Oto moja lista TOP 10 U2 

1. Running to Stand Still
2. Lemon
3. Bad
4. Walk to the Water
5. The Unforgettable Fire
6. Zooropa
7. Ultraviolet (Light My Way)
8. Love is Blindness
9. Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me
10. In A Little While

(kolejność przypadkowa, nie jestem w stanie powiedzieć, która piosenka najbardziej mi się podoba)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Mad Men vs. Mad Women

Serial MAD MEN zaczęłam oglądać już jakiś czas temu... Wtedy jakoś mnie nie zachwycił (wydał mi się trochę nudny i ciągnący się, a bohaterowie zbyt apatyczni) i po kilku odcinkach porzuciłam oglądanie "przygód MAD MENÓW. Ostatnio jednak przeczytałam książkę Jane Maas pt. "Mad Women", która to, można powiedzieć, jest kobiecą odpowiedzią na popularny serial:  zawiera wiele odwołań do niego i sugeruje, że serialowa opowieść jest odrobinę przesrysowana. Klimat agencji reklamowej lat 60. XX wieku ukazany w książce bardzo mnie wciągnął i zatęskniłam za bohaterami serialu. Obecnie kończę oglądać pierwszą serię i już nie mogę doczekać się, co będzie dalej.

Tymczasem napiszę co nieco o książce "Mad Women". Jej autorka - Jane Maas to legenda amerykańskiego marketingu i świata reklamy, pracowała w nowojorskich agencjach, odnosiła sukcesy, zdobywała liczne nagrody. Jej opowieść pokazuje świat reklamy i biurowców na Madison Avenue z perspektywy kobiety, która w tamtych realiach nie miała zbyt łatwego życia. W porównaniu z sytuacją zawodową kobiet w latach 60. dzisiejszy szklany klosz wydaje się być pestką. Wtedy 80% mężatek z dziećmi nie pracowało zawodowo (zawodowo natomiast przygotowywały tradycyjną „rodzinną kolację”). Ich miejscem pracy był dom lub ewentualnie sekretariat. Jeśli ambitna sekretarka pracująca w agencji reklamowej chciała być copywriterką - dodatkowe, związane z tym zadania wykonywała po godzinach pracy.
Jane Maas była jedną z niewielu kobiet, które miały rodzinę i fantastyczną karierę.

Jane w swojej książce zdradza nam, jak naprawdę wyglądało życie na Madison Avenue.

W serialu MAD MENI ciągle piją i palą (nieraz to aż mnie zaczyna głowa boleć od samego patrzenia, w jakim dymie oni siedzą). Jane Maas przyznaje, że tak nie było, rzadko kto od rana popijał drinki, a sami pracownicy w przeciwieństwie do bohaterów serialu więcej pracowali niż imprezowali.

Życie kobiet utrudniały nie tylko ograniczenia zawodowe, ale także ubrania. Tak, te ubrania, które są dzisiaj wielką inspiracją dla projektantów i stylistów, bo moda lat 60. przeżywa swój wielki renesans. Jane Maas przyznaje, że noszenie tych strojów było katorgą - szpiczaste staniki, seksowne pończochy ze szwem z tyłu, które trzeba było prostować tysiąc razy dziennie, ciężkie halki (Jane określa je mianem "ustrojstwo") i wysokie obcasy. Jane Maas jako jedna z pierwszych kobiet nosiła spodnie, miało to jednak swoje konsekwencje, np. nie wpuszczono jej raz do bardzo eleganckiej restauracji.

Na koniec swojej książki Jane Maas podejmuje rozważania na temat tytułowych "Mad Women" - kobiet szalonych, które zdecydowały się wejść w świat reklamy lat 60. XX w. - świat zdominowany przez mężczyzn. Żyły w rozdarciu między pragnieniem spełniania się, a koniecznością zostania w domu przy dziecku. Miały wyrzuty, że ich dziećmi zajmują się opiekunki. Miały poczucie, że przez to, że żadnej ze swoich ról nie mogły poświęcić się w 100% - niczego nie robią dobrze. Ten sam problem dotyczy współczesnych kobiet, a książka Jane Maas pozostawia nas z gorzkim stwierdzeniem, że pomimo tego, że kobiety pod względem zawodowym przeszły tak długą drogę w tak krótkim czasie i dzisiaj kobiety na kierowniczych stanowiskach nikogo już nie dziwią, to ciągle nie wyzbyły się tych wyrzutów i poczucia winy.

Polecam wszystkim zarówno książkę Jane Maas, jak i serial MAD MEN (obecnie leci w TVP Kultura w czwartki wieczorem - w piątki powtórka).

Serial MAD MEN to świetne i zabawne teksty, które oddają światopogląd bohaterów. Poniżej dyrektor kreatywny agencji Sterling Cooper - Don Draper. Prywatnie mąż i ojciec, nie unika kontaktów z innymi kobietami.

 Joan Holloway -moja ulubiona kobieca bohaterka. Jest główną sekretarką (po angielsku office managerem) w agencji Sterling Cooper. Bardzo atrakcyjna, zawsze gotowa zabłysnąć jakąś dobrą radą lub złotą myślą.



niedziela, 6 maja 2012

Marina And The Diamonds - Primadonna

Marinę Lambrini Diamandis lubię i słucham już od ponad dwóch lat. Wtedy to zasłuchiwałam się w "I am not a robot", które umywa się w porównaniu do piosenek artystki z drugiej płyty. Marina nie tylko zmieniła swój muzyczny styl na bardziej elektroniczny (moja obserwacja), ale i wygląd (ma teraz platynowe, natapirowane włosy z ogromnymi czarnymi odrostami, mega długie rzęsy na dolnej powiece i urocze serduszko na policzku). To co się nie zmieniło to fantastyczny głos piosenkarki.
Marinę chciałam narysować już na początku mojej fascynacji jej muzyką, mam nawet gdzieś pierwsze szkice. Projekt jednak nie został dokończony. Teraz, zainspirowana nowym imagem piosenkarki i znakomitym teledyskiem "Primadonna" zrobiłam ilustrację przedstawiającą Marinę And The Diamonds. Podoba mi się obecny styl ubierania piosenkarki - bardzo retro. Chociaż ciemne włosy dodawały jej większego uroku, bardzo podoba mi się pomysł zmiany wyglądu przy okazji wydania nowej płyty, zwłaszcza, że Marina swoją  twórczością ma do opowiedzenia pewną historię. Artystka powiedziała, że koncept albumu "Electra Heart" opiera się o archetyp blond diwy, która gubi się we własnej sławie oraz jest zepsuta do szpiku kości.



czwartek, 19 kwietnia 2012

"Inner harem"

Inspiracją do tej ilustracji jest książką, którą obecnie czytam – "Czarne mleko" Elif Safak". Jest to autobiograficzna powieść dotykająca problemu, jaki często dotyka współczesną kobietę  (kobietę artystkę) rozdartą pomiędzy pragnieniem realizacji zawodowej, rozwoju intelektualnego, spełniania się, a przymusem urodzenia dziecka i poświęceniu się macierzyństwu. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę(przecież problem mnie nie dotyczy, w przyszłości bez problemu połączę te dwa aspekty mojej osoby)? Przyciągnęło mnie nazwisko Sylvii Plath w opisie książki z tyłu okładki. Bowiem "Czarne mleko" jest nie tylko podróżą w głąb duszy autorki, ale analizą problemu w kontekście wielkich kobiet – artystek, pisarek, które również zmagały się z dylematem: twórczość czy macierzyństwo.  Jednak to, co najbardziej mnie zainspirowało e tej książce to niezwykle ciekawy motyw "wewnętrznego haremu". Składają się na niego wszelkie aspekty osobowości, które przyjmują postać małych (ok. 10 centymetrowych) kobiet, które prawie na każdym kroku towarzyszą autorce. Kobiety te – pieszczotliwie nazwane Calineczkami (jest ich sześć), uosabiają różne cechy charakteru, w przypadku Safak są to m.in. kobieta ambitna, inteligentka, cyniczna,z którymi pisarka najlepiej czuła się do momentu zajścia w ciążę, czy kobieta przesadnie dbająca o swój wygląd oraz kobieta nosząca przezwisko "Mamcia", które dochodzą do głosu, gdy Elif zakochuje się i zaczyna myśleć o założeniu rodziny. Na tej samej zasadzie zaczęłam zastanawiać się, jakie miniaturowe kobiety mogłyby mi towarzyszyć, wcieleniem jakich cech by były. I tak powstała ta ilustracja. Po krótce może wytłumaczę, co oznaczają poszczególne bohaterki ilustracji:
Po środku jestem ja (ale to nie jest autoportret) w typowej dla siebie sytuacji – przy laptopie, z telefonem u boku i oczywiście z kubkiem kawy.
Po lewej: bizneswoman. Mam nadzieję, że kiedyś rozkręcę swoją firmę, w której będę mogła wykorzystywać swoje umiejętności i pasję. Jak przekonują przedsiębiorcze kobiety, które już osiągnęły sukces – taki stan daje siłę i niezależność (nie tylko finansową, ale i czasową)… hmm… zobaczymy.
Druga od lewej: kobieta modna. Bardzo bym chciała wychodzić z domu wyfryzowana, z nienaganną kreską na powiece, w super modnych pastelach i na niebotycznie wysokich obcasach. Tylko czy to praktyczne? Niemniej część mojej osoby tęskniąca za tym właśnie znalazła się na tej ilustracji.
Po prawej: kobieta kochająca. Po prostu cała ja :)
Na rowerze: weganka. Weganizm to część mojej osoby, którą nie sposób zignorować. Zdrowe odżywianie, zdrowy sposób bycia – do tego dążę, nie zawsze (głównie ze względów czasowych) udaje mi się to osiągać. Poza tym rower vintage, który od jakiegoś czasu posiadam jest taki stylowy…
Na książkach: artystka. W tym aspekcie mojej osoby  trzymam ołówki, długopis, pędzle – wszystko co pozwala mi wyrazić siebie w dziełach plastycznych, w ilustracji. Książki: Sylvii Plath –wiecznej inspiracji mojej twórczości oraz poradnik "How to be an Illustrator".

Illustration Friday: Puzzled
My illustration was inspired by Elif Safak's novel - "Black Milk". I especially like the motif of "inner harem" – little women that are embodiment of different aspects of personality traits. Little women accompanied every step of the writer. So I've started to think about different aspects of myself and decided to portrait them in illustration. This is me and my "inner harem" – five little women:
- Businesswoman – I wish that one day I will develop my firm, so thats I'd become confident and independent.
- Woman fashionable – I would like to wear pastels, high heels, perfect hair and perfect line on my eyelids. But is it practical?
- Woman in love – it's just me :)
- Vegan woman riding bicycle. I try to eat healthy and lead a healthy lifestyle. I do not always succeed.
- Artist sitting on books that are inspiration for me and my work: Sylvia Plath's "Poems" and guide for illustrators.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Cytaty kultowych piękności / Famous Beauty Quotes

Marilyn Monroe: "Niedoskonałość jest piękna, szaleństwo to geniusz i lepiej być całkowicie niedorzeczną, niż nudną."


Audrey Hepburn: " Żeby mieć piękne oczy, szukaj dobra w oczach innych, żeby mieć piękne usta wypowiadaj miłe słowa."

piątek, 13 kwietnia 2012

Audrey Hepburn w "Śniadaniu u Tiffany'ego"

Zastanawiam się, jak potoczyłaby się historia mody, gdyby słynny outfit Audrey Hepburn w "Śniadaniu u Tiffany'ego" był utrzymany w różowym kolorze ?
I was wondering how would run the history of fashion, if the outfit that Audrey Hepburn was wearing in "Breakfast at Tiffany" was pink?


Sukienka projektu Givenchy, którą Audrey Hepburn nosiła w filmie "Śniadanie u Tiffany'ego" dała początek fascynacji "małą czarną". To klasyczna sukienka na każdą okazję, zawsze elegancka i pełna szyku, każda kobieta powinna mieć ją w swojej szafie. Pomimo że już wcześniej, w latach 20. XX wieku, Coco Chanel wprowadziła "małą czarną" do świata mody, kult tej sukienki rozpoczął się w 1961 roku, kiedy to premierę miał film "Śniadanie u Tiffany'ego" . Należy dodać, że kult ten trwa nieprzerwanie do dzisiaj, a suknia z filmu zajęła pierwsze miejsce w rankingu magazynu "USA Today" na najbardziej elegancką kreację filmową (pokonując podwiewającą, białą suknię Marilyn Monroe ze "Słomianego wdowca" oraz aksamitną, czerwoną, którą na wieczorze do opery założyła "Pretty Woman"). Do popularności czarnej sukienki na pewno przyłożyła się sama Audrey Hepburn - jej dziewczęca uroda, wdzięk i naturalność. Zresztą prywatny styl aktorki, można powiedzieć, że jest jednym z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych w modzie. Do dzisiaj naśladuje go wiele kobiet – nic dziwnego - wygodne balerinki, rozkloszowane spódniczki, dekolt w łódkę, legginsy czy rybaczki łączą w sobie elegancję i wygodę.
Osobiście uwielbiam Audrey Hepburn (jedno z moich ulubionych zdjęć przedstawiających Audrey wisi nad moim biurkiem), polecam film "Śniadanie u Tiffany'ego", no i oczywiście książkę Trumana Capote'a.

środa, 11 kwietnia 2012

Lana Del Rey vs. Kimbra

Ilustracja wykonana z myślą o temacie na Illustration Friday, który w tym tygodniu brzmi - VOCAL.
Lana Del Rey i Kimbra - dwie wokalistki, które obecnie rządzą moim muzycznym światem. Ciężko porównywać ich dokonania muzyczne i talent, ale zdecydowanie obie są królowymi stylu (w muzyce i w modzie), obie robią coś oryginalnego, obie mają ogromną charyzmę. Kimbra jest dla mnie źródłem pozytywnej energii, uwielbiam ją w teledysku "Settle down" (jej strój i ekspresyjne "tańce"). Lana Del Rey swoim  rozleniwionym głosem i retro wyglądem tworzy niesamowity klimat (i nie zrażają mnie  dość nieprzychylne opinie na jej temat oraz niezbyt fortunne  występy na żywo). 
Ilustracja wykonana jest na podstawie starej karty do gry.
Lana Del Rey and Kimbra rule my music world. They are queens of style (in music and fashion).




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...