sobota, 29 grudnia 2012

Piłkarsko

Tak się złożyło, że mam dwa tematy po trochu związane z piłką nożną, dlatego wrzucam je do jednego posta.

Po pierwsze, logotyp Szkółki Piłkarskiej W.P. mojego autorstwa wylądował na koszulkach małych piłkarzy. Tak się prezentuje


Ten model po lewej to mój siostrzeniec :)

Po drugie, mój projekt okładki "ONA w jego oczach - Znani mężczyźni o kobietach" Ilony Adamskiej pojawił się w magazynie pod niezwykle enigmatycznym dla mnie tytule "FourFourTwo". Co on robi w magazynie o piłce nożnej? Bramkarz Radek Majdan jest jednym z już chyba trzydziestuparu bohaterów książki. O tym co Majdan, Saleta, Zagrobelny, Pieczyński i inni mają do powiedzenia na temat kobiet będzie można dowiedzieć się w styczniu (mam nadzieję, bo sama już nie mogę doczekać się tej książki, nie tylko ze względu na to, że to mój debiut okładkowy). Warto dodać, że dochód ze sprzedaży książki przeznaczony będzie na pomoc dzieciom z łódzkiej fundacji "Krwinka". Cieszę się, że mogę być częścią tego projektu.


niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Prezenty spakowane, tofurnik (wegańska wersja sernika na bazie tofu) w piekarniku, w tle "I Believe in Father Christmas" w wykonaniu U2 (cały rok czekałam na to, aby słuchać tej piosenki), czyli nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. W związku z tym życzę wszystkim, którzy zaglądają na mój blog wszystkiego najlepszego: zdrowia, spokoju, rodzinnej i radosnej atmosfery, spełnienia marzeń przy wigilijnym stole!!! Życzę Wam znalezienia pod choinką wszystkiego, czego sobie zażyczycie: czy będzie to nowa torebka, kosmetyki, czy miłość :)



piątek, 21 grudnia 2012

Backstage sesji Sound Geeks

Sesja zdjęciowa "Until I see black" dla zespołu SOUND GEEKS

Photography: Katarzyna Piwecka
Illustrator: Gosia Zimniak
Styling: Paulina Galicka
Make up & hair: Ewa Rzyczniak 
Designer: Edyta Jermacz

Już wkrótce efekty !!! 





środa, 19 grudnia 2012

Świąteczne swetry


Dla jednych znalezienie takiego swetra pod choinką może być prawdziwym koszmarem, inni cały rok czekają, żeby założyć wzorzyste, kolorowe wdzianko, od którego jakoś tak cieplej robi się na sercu...

Kiedyś kojarzyły się głównie z kiczem, obecnie motywy świąteczne na swetrach to prawdziwy krzyk mody i prawie każda sieciówka oferuje parę modeli w tym stylu. Zmianę w podejściu do swetrów z motywami świątecznymi upatruję w tym, że  modę zaczęliśmy traktować z lekkim przymrużeniem oka. Moda jest zabawą, a zakładając taki sweter pokazujemy, że mamy poczucie humoru (także na własny temat) i nie do końca straciliśmy dziecięcą radość ze Świąt i zimy.
Renifery, bałwanki, gwiazdki, cukierki, serduszka... im więcej wzorów, tym lepiej.


Sama posiadam sweter we wzory zimowo-świąteczne, zaopatrzyłam się w niego w zeszłym roku.

wtorek, 18 grudnia 2012

Snow

Kilka ilustracji zimowych. Co prawda za oknem śnieg już się roztopił (poza tym nie przepadam za śniegiem i mrozem), ale na Illustration Friday w tym tygodniu sam raz.



I jeśli chodzi o świąteczno-zimowe motywy nie mogło zabraknąć rogacza.


czwartek, 13 grudnia 2012

Dress for Success ... or anything you want

O Edith Head - autorce powyższego cytatu dowiedziałam się czytając biografię Audrey Hepburn "Oczarowanie". Była ona jedną z najsławniejszych projektantek kostiumów filmowych złotej ery Hollywood. Osiem razy odbierała Oscara, jednak co ciekawe i co dowiedziałam się ze wspomnianej książki - Oscar za kostiumy w filmie "Sabrina" wcale nie był zasługą Edith Head, tylko znanej ze znakomitego stylu Hepburn oraz Huberta de Givenchy, który zaprojektował większość strojów noszonych przez tytułową bohaterkę.

Edith Head pracowała w przemyśle filmowym 58 lat, ubierała takie gwiazdy jak: Elizabeth Taylor, Shirley MacLaine, Grace Kelly czy Sophia Loren. Jej znakiem rozpoznawczym była krótka, czarna, równo przycięta grzywka oraz przyciemnione okulary. Edith Head napisała dwie książki, jedna z nich to ilustrowany poradnik o obiecującym tytule: "How to Dress for Success". Rozdziały tej książki poświęcone są m.in. zagadnieniom zdobywania wymarzonej pracy czy wymarzonego mężczyzny i co najważniejsze - nie stracenia ich. W obu przypadkach zasady są proste: najpierw trzeba zdecydować jakiego mężczyzny/jakiej pracy szukasz. Kiedy tak sobie czytałam o tej książce, przyszło mi na myśl coś, co ostatnio miałam okazję usłyszeć na jednym z kobiecych spotkań ze stylistką, która wtajemniczyła nas w pojęcie tożsamości preferowanej. Jest to własne opowiadanie kobiety o tym, kim chce być i jak chce żyć. Tożsamość preferowaną budują nasze plany, marzenia, wartości czy zobowiązania względem samych siebie, ale także nasz wygląd, na który to przecież my same mamy największy wpływ. Inaczej mówiąc możemy wyglądać tak, jak chcemy. Chcemy być twardymi i wiarygodnymi biznesmenkami - ubieramy garnitur czy elegancki kostium, chcemy być bardziej pewne siebie - zakładamy szpilki (oczywiście pod warunkiem, że umiemy w nich chodzić), chcemy poderwać  faceta - stroimy się w krótką kieckę. Podobnie jak w teorii Edith Head - najpierw trzeba określić, co chcemy uzyskać naszym wyglądem.

Osobiście bardzo podoba mi się teoria tożsamości preferowanej, pod warunkiem jednak, że wizerunek jaki sobie stworzymy będzie do nas pasował, będziemy się dobrze czuły w określonym stylu ubierania się czy zachowania.

A Wy, macie już pomysł na siebie?

sobota, 8 grudnia 2012

Rozwój


"Kiedy przestajemy uczyć się, budować, tworzyć i napinać siły, nie tylko kończą się nasze zwycięstwa i rozwój- pozwalamy na dodatek, by reszta świata nas wyprzedziła. Musisz często zadawać sobie pytanie: Czy idę naprzód, czy tylko dryfuję?" ( fragment książki "Wewnętrzna siła kobiety" Vickie L. Milazzo)

środa, 5 grudnia 2012

Zdrowe odżywianie - proste?

Zdrowe odżywianie nie zawsze jest takie proste... zwłaszcza, kiedy wokół tyle słodkich pokus...


 Jestem weganką i staram się zdrowo odżywiać. Nie zawsze mi to wychodzi i nieraz mam większą ochotę zjeść coś słodkiego niż jakieś warzywo lub owoc. A słodyczy wegańskich, wbrew pozorom, jest dość duży wybór (poza tym piekę dobre ciasta). Jednak są pewne megazdrowe produkty, na które zawsze mam ochotę i które chętnie zjadam. Ułożyłam z nich moją subiektywną listę
TOP 5 ZDROWYCH PRODUKTÓW
Przedstawiam ją poniżej. Są to produkty, które można kupić przez cały rok. Wypisane przez mnie ich właściwości zdrowotne to oczywiście nie wszystko  - wypisałam po prostu to, co dla mnie jest najważniejsze i za co najbardziej cenię dany produkt. SMACZNEGO!


1. Awokado
Można je kochać albo nienawidzić. Niektórych może odrzucać ten maślany, niedookreślony smak i dziwna konsystencja, ale jak dla mnie awokado jest przepyszne, dlatego najchętniej zjadam je na kanapce: z pomidorami i oliwkami (które się świetnie z nim komponują) bez zbędnych dodatków i przypraw. Jest nie tylko źródłem różnych witamin (A, E, C, D, z grupy B), ale przede wszystkim zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych.




2. Granat
Słodki i soczysty… o jego walorach smakowych nie trzeba chyba przekonywać tych, którzy mieli okazję go spróbować. Skarbnica antyutleniaczy, jak i witamin oraz substancji mineralnych (wapń, krzem, żelazo, potas, sód).





3. Kasza jaglana
Często słyszę opinię, że jest to jedna z najzdrowszych kasz. Uwielbiam jej smak, dlatego chętnie zjadam ją bez żadnych dodatków (chociaż moim przebojem obiadowym są również pulpety z kaszy jaglanej w sosie pomidorowym). Kasza jaglana oczyszcza organizm z toksyn, zawiera liczne witaminy z grupy B oraz lecytynę. Ma również wysoką zawartość białka. 



4. Siemię lniane
Pamiętam z dzieciństwa, jak piłam raz napar z siemienia lnianego i była to dla mnie katorga. Dzisiaj nie pijam tego tłustego, mdłego napoju, a pomimo tego mogę cieszyć się cudownymi właściwościami zdrowotnymi siemienia. W jaki sposób? Mielę ziarna w młynku i zjadam w postaci proszku (który ma pyszny, orzechowy posmak). Doskonały dodatek np. do płatków. Siemię lniane zawiera m.in.: magnez, żelazo, cynk, wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, kwasy tłuszczowe omega-6. Poprawia wygląd włós, skóry i paznokci.

 
5. Kiełki
Na kanapkę lub do tortilli... Obfitujące w białka i kwasy tłuszczowe omega-3 oraz liczne witaminy. W pierwszej kolejności sięgam po kiełki brokuła (ponoć obecne w nich sulforafany stosowane są w profilaktyce nowotworów). Natomiast kiełki lucerny są szczególnie cenne dla wegetarian i wegan, zawierają żelazo i łatwo przyswajalne białko.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Mad Men vs. Mad Women

Serial MAD MEN zaczęłam oglądać już jakiś czas temu... Wtedy jakoś mnie nie zachwycił (wydał mi się trochę nudny i ciągnący się, a bohaterowie zbyt apatyczni) i po kilku odcinkach porzuciłam oglądanie "przygód MAD MENÓW. Ostatnio jednak przeczytałam książkę Jane Maas pt. "Mad Women", która to, można powiedzieć, jest kobiecą odpowiedzią na popularny serial:  zawiera wiele odwołań do niego i sugeruje, że serialowa opowieść jest odrobinę przesrysowana. Klimat agencji reklamowej lat 60. XX wieku ukazany w książce bardzo mnie wciągnął i zatęskniłam za bohaterami serialu. Obecnie kończę oglądać pierwszą serię i już nie mogę doczekać się, co będzie dalej.

Tymczasem napiszę co nieco o książce "Mad Women". Jej autorka - Jane Maas to legenda amerykańskiego marketingu i świata reklamy, pracowała w nowojorskich agencjach, odnosiła sukcesy, zdobywała liczne nagrody. Jej opowieść pokazuje świat reklamy i biurowców na Madison Avenue z perspektywy kobiety, która w tamtych realiach nie miała zbyt łatwego życia. W porównaniu z sytuacją zawodową kobiet w latach 60. dzisiejszy szklany klosz wydaje się być pestką. Wtedy 80% mężatek z dziećmi nie pracowało zawodowo (zawodowo natomiast przygotowywały tradycyjną „rodzinną kolację”). Ich miejscem pracy był dom lub ewentualnie sekretariat. Jeśli ambitna sekretarka pracująca w agencji reklamowej chciała być copywriterką - dodatkowe, związane z tym zadania wykonywała po godzinach pracy.
Jane Maas była jedną z niewielu kobiet, które miały rodzinę i fantastyczną karierę.

Jane w swojej książce zdradza nam, jak naprawdę wyglądało życie na Madison Avenue.

W serialu MAD MENI ciągle piją i palą (nieraz to aż mnie zaczyna głowa boleć od samego patrzenia, w jakim dymie oni siedzą). Jane Maas przyznaje, że tak nie było, rzadko kto od rana popijał drinki, a sami pracownicy w przeciwieństwie do bohaterów serialu więcej pracowali niż imprezowali.

Życie kobiet utrudniały nie tylko ograniczenia zawodowe, ale także ubrania. Tak, te ubrania, które są dzisiaj wielką inspiracją dla projektantów i stylistów, bo moda lat 60. przeżywa swój wielki renesans. Jane Maas przyznaje, że noszenie tych strojów było katorgą - szpiczaste staniki, seksowne pończochy ze szwem z tyłu, które trzeba było prostować tysiąc razy dziennie, ciężkie halki (Jane określa je mianem "ustrojstwo") i wysokie obcasy. Jane Maas jako jedna z pierwszych kobiet nosiła spodnie, miało to jednak swoje konsekwencje, np. nie wpuszczono jej raz do bardzo eleganckiej restauracji.

Na koniec swojej książki Jane Maas podejmuje rozważania na temat tytułowych "Mad Women" - kobiet szalonych, które zdecydowały się wejść w świat reklamy lat 60. XX w. - świat zdominowany przez mężczyzn. Żyły w rozdarciu między pragnieniem spełniania się, a koniecznością zostania w domu przy dziecku. Miały wyrzuty, że ich dziećmi zajmują się opiekunki. Miały poczucie, że przez to, że żadnej ze swoich ról nie mogły poświęcić się w 100% - niczego nie robią dobrze. Ten sam problem dotyczy współczesnych kobiet, a książka Jane Maas pozostawia nas z gorzkim stwierdzeniem, że pomimo tego, że kobiety pod względem zawodowym przeszły tak długą drogę w tak krótkim czasie i dzisiaj kobiety na kierowniczych stanowiskach nikogo już nie dziwią, to ciągle nie wyzbyły się tych wyrzutów i poczucia winy.

Polecam wszystkim zarówno książkę Jane Maas, jak i serial MAD MEN (obecnie leci w TVP Kultura w czwartki wieczorem - w piątki powtórka).

Serial MAD MEN to świetne i zabawne teksty, które oddają światopogląd bohaterów. Poniżej dyrektor kreatywny agencji Sterling Cooper - Don Draper. Prywatnie mąż i ojciec, nie unika kontaktów z innymi kobietami.

 Joan Holloway -moja ulubiona kobieca bohaterka. Jest główną sekretarką (po angielsku office managerem) w agencji Sterling Cooper. Bardzo atrakcyjna, zawsze gotowa zabłysnąć jakąś dobrą radą lub złotą myślą.



środa, 28 listopada 2012

Dzieje się...

Autorem dzisiejszego cytatu jest Benjamin Franklin (1706-1790) - polityk, filozof i uczony amerykański.
A o mnie piszą - portal leivos.tumblr.com opublikował wywiad przeprowadzony ze mną.  Zapraszam do lektury!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Czapki na głowy...

Czapka... niezastąpiona zimą. Jestem z gatunku tych zmarźluchów, którzy gdy tylko temperatura na dworze spadnie poniżej 10 stopni zakładają czapki. Wiem, że ten element zimowej garderoby nie jest lubiany przez wszystkich, z różnych powodów. Zauważyłam, że stosunek do czapek wśród ludzi jest bardzo skrajny: z jednej strony są hejterzy, których nawet w mrozie -20 st. nie zobaczysz w czapce, z drugiej strony znajdują się przedstawiciele pewnej subkultury, którzy nawet w upały noszą wełniane czapy.

Osobiście widzę same plusy noszenia czapki (wtedy, gdy pogoda tego wymaga) i nieskromnie powiem, że jeszcze nie spotkałam nakrycia głowy, w którym by mi było nie do twarzy (aczkolwiek przysłowiowego nocnika nie przymierzałam).

Lubię czapki, bo:
- mogą fajnie podkreślić styl -  jest wiele fasonów,wzorów, kolorów. Nie musi to być czapka-niewidka, im bardziej kolorowa, oryginalna, tym lepiej.
- są idealne na tzw. bad hair day (np. spowodowany tym, że danego dnia nie chce się umyć głowy).
A przede wszystkim czapka chroni moje narzędzie pracy, bo podobno przez głowę traci się najwięcej ciepła.

Natomiast nie lubię czapek, które zsuwają się na oczy i uciskają głowę.

A poniżej kilka narysowanych przeze mnie nakryć głowy:





Do posłuchania:


sobota, 24 listopada 2012

Joga


Moja przygoda z jogą rozpoczęła się ponad cztery lata temu.Od tego czasu z mniejszą lub większą regularnością uczęszczam na zajęcia z jogi. Miałam okazję być na zajęciach prowadzonych przez różnych nauczycieli, jednak mam swoją ulubioną nauczycielkę i właściwie w ogóle nie mam do niej zastrzeżeń. Prowadzone przez nią zajęcia to sekwencje ćwiczeń, a raczej asan o różnych charakterze: asany odwrócone, równoważne, joga kręgosłupa itp. W trakcie ćwiczeń lubię, jak wszystko jest wyjaśniane/ komentowane... co w danym momencie dzieje się z ciałem, jaka partia mięśni pracuje, jakie narządy są masowane... Nie lubię nauczycieli, którzy sprawiają wrażenie jakby kazali robić to, co właśnie im przyjdzie do głowy. W jodze lubię jak wszystko ma swoją kolejność i uzasadnienie.

Kiedyś częściej chodziłam na jogę. Trochę się opuściłam od kiedy przestałam pracować na typowym etacie. Pewnie dlatego, że miałam wtedy bardziej uporządkowany plan dnia - praca od godz. 8 do 16, po pracy we wtorki,czasami także piątki, na jogę. Odkąd mam własną działalność gospodarczą wydaje mi się także, że trudniej mi się oderwać od myślenia o niej, więc zajęcia z jogi mnie tak nie relaksują.

W każdym razie dzisiaj byłam na jodze i mam nadzieję, że będę jej częstszym bywalcem. Fajne jest to uczucie, gdy po godzinie ćwiczeń wychodzę odrobinę wyższa...

DO POCZYTANIA:

Claire Dederer "Pozerka. Moje życie w dwudziestu trzech pozycjach jogi"
Po prostu świetna książka!! Napisana zabawnym językiem - bardzo przyjemnie się ją czyta. Autorka opowiada o swoich doświadczeniach w nauce i praktykowaniu jogi, a przy tym jej podejście do tematu pozbawione jest górnolotności i filozofowania.
Claire z pomocą jogi zmaga się nie tylko ze swoim chorym ciałem, dokładniej z kręgosłupem, ale także z małymi dziećmi i modą na ekologiczne macierzyństwo, mężem - konfliktem pomiędzy jego i jej karierą zawodową (są piszącymi freelancerami).




DO POSŁUCHANIA:

Björk i jej magnetyzujący utwór "Joga"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...