poniedziałek, 26 listopada 2012

Czapki na głowy...

Czapka... niezastąpiona zimą. Jestem z gatunku tych zmarźluchów, którzy gdy tylko temperatura na dworze spadnie poniżej 10 stopni zakładają czapki. Wiem, że ten element zimowej garderoby nie jest lubiany przez wszystkich, z różnych powodów. Zauważyłam, że stosunek do czapek wśród ludzi jest bardzo skrajny: z jednej strony są hejterzy, których nawet w mrozie -20 st. nie zobaczysz w czapce, z drugiej strony znajdują się przedstawiciele pewnej subkultury, którzy nawet w upały noszą wełniane czapy.

Osobiście widzę same plusy noszenia czapki (wtedy, gdy pogoda tego wymaga) i nieskromnie powiem, że jeszcze nie spotkałam nakrycia głowy, w którym by mi było nie do twarzy (aczkolwiek przysłowiowego nocnika nie przymierzałam).

Lubię czapki, bo:
- mogą fajnie podkreślić styl -  jest wiele fasonów,wzorów, kolorów. Nie musi to być czapka-niewidka, im bardziej kolorowa, oryginalna, tym lepiej.
- są idealne na tzw. bad hair day (np. spowodowany tym, że danego dnia nie chce się umyć głowy).
A przede wszystkim czapka chroni moje narzędzie pracy, bo podobno przez głowę traci się najwięcej ciepła.

Natomiast nie lubię czapek, które zsuwają się na oczy i uciskają głowę.

A poniżej kilka narysowanych przeze mnie nakryć głowy:





Do posłuchania:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...