Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Post o książkach...

cytaty ksiazki

Uwielbiam czytać. Ostatnio co prawda moje wybory lekturowe nie były zbyt trafne i wolałam poczytać gazetę lub jakiś poradnik (staram się wyjść z uzależnienia od tego typu pozycji ;) zamiast książki, której czytanie mnie męczy. Przez długi czas męczyłam się (i to dosłownie) nad „Jedna bogata, druga biedna” Lesley Lokko. Grube tomisko, a ja przymuszałam się do czytania mając nadzieję, że jednak zacznie mi się podobać. Swoją drogą, mam trzy książki tej autorki – wcześniej przeczytałam fantastyczną „Gorzką czekoladę”, a pozostałe książki wydają się być baaardzo podobne do niej (trzy bohaterki wychowane w różnych środowiskach, których losy w jakiś sposób się krzyżują, kraj egzotyczny w tle). Później była „Lista moich zachcianek” autorstwa Grégoire Delacourt - nowość, bardzo zachęcające opisy, podobała mi się, ale też mnie nie powaliła na kolana. Ostatnia książka jaką przeczytałam - „Kobieta w lustrze”, której autorem jest Eric-Emmanuel Schmitt w końcu mnie zachwyciła. Po prostu świetna! To jest to, co uwielbiam w książkach: ciekawi bohaterowie oraz niebanalna, opowiedziana pięknym językiem historia. Nie będę zdradzała do końca treści…Warto jednak wspomnieć, że są trzy bohaterki książki: 
- Anne - żyjąca w XVI wieku mistyczka, miłośniczka przyrody, 
- Hanna - arystokratka, którą poznajemy jako młodą żonę żyjącą pod presją wydania na świat potomka, w końcu buntuje się, opuszcza męża i zafascynowana psychoanalizą zaczyna nowe życie, 
- Anny - współczesna gwiazda filmowa uzależniona od alkoholu, narkotyków i imprezowego życia. 
Pozornie nic nie łączy tych trzech kobiet, a jednak tak wiele... Cudna opowieść o sensie życia w zgodzie ze sobą. 
Jak zwykle wypisałam z tej książki swoje ulubione cytaty. Moją uwagę zwrócił zwłaszcza motyw dualizmu ciała i duszy, który pojawia się przy okazji opowieści Hanny o jej urojonej ciąży.



 I coś niezwykle trafnego...

bogactwo_cytat

Polecam wszystkim książkę "Kobieta w lustrze"! 
A teraz zabieram się za biografię... i to nie byle kogo... Oprah Winfrey.

sobota, 1 czerwca 2013

Dzień Dziecka


Co dla mnie oznaczają słowa: "Obudź w sobie dziecko"? Przypominam sobie, z jakim uporem, jak byłam mała uczyłam jeździć się na rowerze, na dwóch kółkach. Gdy nie wychodziło rzucałam rowerem krzycząc "głupi rower", po chwili siadałam na niego ponownie. Dzisiaj staram się pielęgnować w sobie ten pozytywny upór w dążeniu do realizacji marzeń. Dla dzieci (także tych wewnętrznych obecnych w każdym dorosłym człowieku) nie ma rzeczy niemożliwych!
Miłego dnia!

sobota, 25 maja 2013

Drabina do sukcesu


Ilustracja ze specjalną dedykacją dla mnie. Ostatnio mój organizm trochę zbuntował się, nie miał na nic ochoty i nie chciał współpracować z moją wizją siebie oraz z moimi marzeniami. Jednak obecnie odzyskuję energię i zapał do działania, więc mam nadzieję wkrótce zaangażować się w jakieś ciekawe projekty i zlecenia. Trzymajcie kciuki!
Swoją drogą zauważyłam ostatnio, że blogosfera (albo po prostu te blogi, na które ja trafiam) roi się od różnego rodzaju wpisów motywacyjnych, programów 30-dniowych zmiany własnego życia czy postów z inspiracjami do działania. Każdy chce coś zmieniać, ulepszać, inspirować innych. Ciekawy "trend" :) Na mnie te wpisy nie działają. Zdecydowanie bardziej wolę się przyglądać konkretnym działaniom osób, które podziwiam, bo to mnie najbardziej inspiruje do działania na moim własnym polu.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Day 22 & 23/ 30 Day Drawing Challenge


Kolejne dni mojego rysunkowego wyzwania.:

Day 22 - Something you miss
                                                                                                                                                                        Już od ponad dwóch lat jestem weganką i jakoś nigdy specjalnie za żadnym niewegańskim jedzeniem nie tęskniłam (no może za cukierkami - galaretkami Mieszanka Krakowska, ale jakiś czas temu dowiedziałam się, że nie mają w swoim składzie żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego (żelatyna została zastąpiona roślinnym agarem). Niedawno jednak jadłam loda ekologicznego, ryżowego Naturattiva ("śmietankowy" w czekoladzie, na patyku) i stwierdziłam, że tęsknię za lodami Magnum (które kiedyś wydawały mi się straaasznie drogie - to a propos ceny wegańskiego przysmaku lodowego).


Day 23 - Something you need

Energia zdecydowanie się przyda w najbliższym czasie, co prawda obecnie się "urlopuję", jednak na horyzoncie już nowe pomysły, zlecenia i kolejna wystawa. Dlatego za pośrednictwem ilustracji postanowiłam zastanowić się, co dodaje mi, co doda mi w najbliższym czasie energii...
E - zdrowe jedzenie (pomijając lody Naturattiva;). Trochę ostatnio nie zadbałam, żeby zjadać odpowiednie porcje warzyw i owoców. W najbliższym czasie mam zamiar to naprawić, na szczęście wiosna będzie temu sprzyjać.
N - miłość...
E - stwierdziłam, że czasami nie tylko coś może dodawać energii, ale również brak czegoś może całkiem dobrze doenergetyzować. W ostatnim czasie nakumulowało mi się sporo jakiś przedmiotów, papierków, dupereli, których nie miałam czasu uprzątnąć. Szuflady ledwo się domykają, a to strasznie irytuje, komplikuje życie i w rezultacie pochłania energię. Muszę tylko przyjąć jakąś strategię i pozbyć się wszelkich zbędnych rzeczy. Więcej miejsca na pewno doda mi energii i rozjaśni umysł ;)
R - bieganie coraz lepiej mi idzie i coraz mniej mnie męczy.
G - kolory!!! To kolory, które będą obecne tej wiosny i lata w mojej garderobie.
I - rysowanie, czyli wielka pasja. Chyba nie wymaga komentarza.
A - marzenie - planowanie - spisywanie celów - realizowanie celów. Poczucie skuteczności i realizowania własnych planów dodaje skrzydeł i energii do dalszej pracy.

To na tyle, a teraz robię sobie małą przerwę, żeby celebrować to, co pod literką "N". W końcu od soboty jestem mężatką.
Pozdrawiam,
Gosia Zimniak (nazwisko pozostaje bez zmian)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Day 20 & 21 / 30 Day Drawing Challenge

Znowu miałam małą przerwę w 30-dniowym wyzwaniu rysunkowym. Tym razem dzień 20 i 21, czyli
Day 20 - Something orange


Bardzo modne w wiosenno-letnim sezonie pomarańczowe usta. Zdecydowanie bardziej lubię podkreślać w makijażu oczy, jednak taki soczysty, pogodny kolorek na ustach bardzo mi kusi, dlatego

Day 21 - Something I want

Kredka do ust w pomarańczowym kolorze. Posiadam taką kredkę Sephory (w bardziej stonowanym kolorze) i świetnie się spisuje, więc pewnie skuszę się na drugą.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

O przedsiębiorczości w KLUBIE KOBIET

Marzenia się spełniają. Od zawsze marzyła mi się publikacja tekstu mojego autorstwa zilustrowanego przez mnie i stało się... W najnowszym numerze KLUBU KOBIET (bezpłatny magazyn dla kobiet z podtytułem: Miara sukcesu, wydawany w Poznaniu) znajduje się artykuł, który napisałam pt. "Założyłam firmę... i co dalej?", obok niego moja ilustracja.


Tekst, który napisałam już długo siedział mi w głowie. Punktem wyjścia mojego artykułu jest to, w jaki sposób obecnie "reklamowana" jest własna działalność gospodarcza... zauważyłam niesamowity "boom" na własne biznesy. Z jednej strony to dobrze, bo należy wspierać postawy przedsiębiorcze, z drugiej strony robi się to trochę jakby przez różowe okulary. Co chwilę gdzieś słyszę: załóż własną firmę, będziesz miała więcej czasu dla rodziny lub hasła typu: bądź swoim własnym szefem... tak naprawdę posiadając własną firmę może i to jest fajne, że samemu można dysponować czasem, ale myśli się o tej pracy praktycznie 24 godziny na dobę, czasami chciałaby się wyjść o tej 16 z biura zostawiając tam wszystkie problemy związane z pracą, maile bez odpowiedzi, niedokończone teksty ... W przypadku samozatrudnienia tak niestety nie można. A co z szefem? Zamiast jednego szefa masz ich tylu, ilu masz klientów... Dlatego przedsiębiorcę powinna cechować silna motywacja, dobra organizacja i wysoka proaktywność.

Własna działalność gospodarcza jest dla mnie szansą na robienie tego, co uwielbiam, w poprzedniej pracy tylko pisałam, teraz piszę i zajmuję się grafiką, a czasami łączę obie rzeczy. Cały czas się uczę wszelkich kwestii związanych z przedsiębiorczością, doceniam potęgę networkingu, a mając w najbliższym otoczeniu zagorzałych etatowców po prostu uwielbiam spotkania i rozmowy z innymi przedsiębiorcami, takie rozmowy dają zupełnie innej energii.

O czym jeszcze można przeczytać w moim artykule? O tym, jak ważna jest dobra organizacja czasu - zgodna z rytmem biologicznym (już nie zmuszam się do intensywnej pracy w godzinach porannych, skoro moje największe skupienie osiągam wieczorem). Opisuję też ciężką przypadłość polegającą na snuciu wizji i różnych planów przy braku podjęcia konkretnego działania (ciągle z tym walczę).

Zachęcam do lektury KLUBU KOBIET, jakby trafiła kiedyś w Wasze ręce ta gazeta. Obecny numer jest w dużej części poświęcony kobiecej przedsiębiorczości.

środa, 3 kwietnia 2013

Wiosenne porządki w marzeniach

Dzisiaj przeprowadzam mały remanent w moich marzeniach...

Na sesji coachingowej zostałam zapytana o swoje marzenia... trenerka nie kryła zaskoczenia,  kiedy jej o nich powiedziałam - spodziewała się marzeń pokroju publikacji we francuskim "Vogue".
Jak to jest, że na początku kariery zawodowej, u progu dorosłego życia tworzymy wizje podboju całego świata, sukcesu i posiadania olbrzymiej fortuny, a w trakcie, gdy okazuje się, że osiągnięcie tych "zamiarów" nie jest takie łatwe zadowalamy się marzeniami o ... wypłacie w wysokości takiej, żeby starczyło na jako takie życie: "żebym niczego nie musiała sobie odmawiać".
Zauważyłam, że trochę dostosowałam swoje marzenia do rzeczywistości, a przecież marzenia właśnie są po to, aby były wizjonerskie, dalekosiężne i imponujące... Dlatego postanowiłam na nowo wzniecić iskrę, spisać na nowo plany, bardziej śmiałe. Bo jeśli marzysz o publikacji w "Vogue" i dążysz do spełnienia tego marzenia, to inne marzenia, te mniej spektakularne spełnią się jakby po drodze... z rozpędu... no to rozpędzam się :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Day 17 & 18 / 30 Day Drawing Challenge

Day 17 - Favorite plant
Ulubiona roślina? Hmm... A czy owoce i warzywa można nazwać roślinami? Bo tak to nie przepadam za kwiatkami, drzewkami (które pylą i od zawsze były zmorą alergika takiego jak ja) itp. Ale owocki i warzywka (niektóre ;) są ok.

owoce i warzywa

Day 18 - Just a doodle
Kreatywny bazgroł :)
kreatywnosc

piątek, 8 marca 2013

Day 15 & 16 / 30 Day Drawing Challenge

Kolejne moje propozycje na kolejne tematy 30-dniowego wyzwania rysunkowego.
Day 15: Family Picture
Portret ślubny - taki pierwszy portret nowopowstającej rodziny. Tym razem przedstawiam ilustrację mojego autorstwa, ale na podkładce pod kubek, która jest jedną z koncepcji prezentu dla naszych weselnych gości. Zabawny portrecik mój i mojego Narzeczonego.

prezent dla gosci weselnych

Day 16: Inspiration
Ostatnio zainspirował mnie jeden z artykułów z najnowszego numeru magazynu "Glamour" do stworzenia poniższej ilustracji. Artykuł pod tytułem "Jesteś tym, co robisz?" porusza bardzo ciekawe i ważne dla mnie kwestie. Jako freelancer bardzo utożsamiam się z moją pracą - to co robię wpływa na moje samopoczucie, humor i pewność siebie.

projekty wizytowek

piątek, 1 marca 2013

Day 13 & 14 / 30 Day Drawing Challenge

Ależ mam zaległości w moim 30-dniowym wyzwaniu rysunkowym. Sporo pracy, a jak jestem zaangażowana w jakiś projekt to na maksa, jakoś nie mam głowy, żeby myśleć o czymś innym.
Na początek jednak mam kilka refleksji... Chciałam zauważyć, że w blogosferze czuć wyraźnie wiosnę. Jakoś co chwilę czytam na różnych blogach a to o wiosennych porządkach (także tych w głowie), a to o konieczności zorganizowania się przed pierwszym dniem wiosny, a to o zmianach, które podobno najlepiej wychodzą nam właśnie w okresie przedwiosennym. Nie powiem, sama mam SPOORO postanowień i planów na rozpoczęty dzisiaj marzec.
Wiosną 2013 będzie się działo. Czuję na plecach oddech spełniających się marzeń... tymczasem w brzuchu mnie skręca ze stresu (czy oby na pewno wszystko pójdzie po mojej myśli?), podekscytowania (w końcu  spełniają się marzenia) i strachu (czy udźwignę to wszystko?) Zobaczymy.

Day 13: Comic
Przyznam szczerze, bardzo bym chciała mieć umiejętność tworzenia komiksów... zabawnych, trafnych, inteligentnych. Niestety jej nie posiadam, więc postanowiłam zrobić komiks-reklamę mojego sklepiku internetowego. Klimat tej ilustracji przypomina mi moje gotowanie z Ukochanym (chociaż na ilustracji to nie my). Proszę się nie śmiać z mojego "komiksu". No i zapraszam tutaj.
fartuszki z nadrukami

Day 14 Favorite Fairytale
Musiałam się trochę zastanowić, jaka jest moja ulubiona bajka. Stwierdziłam, że mam dwie ulubione. Jedna z nich to Królewna Śnieżka...                    
krolewna sniezka

Druga to Piękna i Bestia, ale w tym wydaniu...

piątek, 22 lutego 2013

Day 11 & 12/ 30 Day Drawing Challenge

Dzień 11 i 12 rysunkowego wyzwania.

Punkt zwrotny mojego życia / Turning point in your life 
Niewątpliwie było to poznanie mojego Ukochanego... zakochanie się... zamieszkanie razem... planowanie ślubu i całego życia razem.

Ostatnie moje osiągnięcie/ Most recent accomplishment
Hmm... długo myślałam nad tym... akurat jestem w takim momencie, że wiele projektów i publikacji wkrótce ujrzy światło dzienne, a nie lubię zdradzać wcześniej szczegółów (o nich trochę więcej na Facebookowym profilu gosiarysuje). Co więcej, osiągnięciem wydaje mi się ostatnio w ogóle wstanie z łóżka o jakiejś sensownej porze - niestety brak wysiłku fizycznego, nieustanne siedzenie przed komputerem i rzadkie przebywanie na świeżym powietrzu robi swoje. Jak to ostatnio czytałam, aby być człowiekiem sukcesu nie jest konieczne wstawanie bardzo wcześnie rano, ale wstawanie w dobrym humorze, więc pracuję nad tym, żeby budzić się z pozytywnym nastawieniem pomimo zimowej, burej rzeczywistości.

Aaa, moim osiągnięciem może być to, że w końcu mam wydrukowane zaproszenia ślubne. Sama projektowałam, przygotowałam pliki do druku (z personalizacją), później było czekanie, pierwsza daremna wyprawa do drukarni (bo się okazało, że jeszcze nie zdążyli wydrukować) i druga wizyta w drukarni po odbiór i stres, czy oby na pewno zaproszenia będą wyglądać tak jak sobie wymyśliłam. Czego się nie robi dla posiadania wyjątkowych zaproszeń ślubnych :) Pochwalę się nimi już niedługo.

środa, 20 lutego 2013

Day 9 & 10/ 30 Day Drawing Challenge

I kolejna porcja ilustracji projektu 30 Day Drawing Challenge. Tym razem jest to...
Ulubiony serial telewizyjny (Favorite TV show)
Obecnie na pierwszym miejscu jest u mnie "Mad Men". Zresztą już o nim pisałam tutaj i pokazywałam portrety przedstawiające bohaterów serialu. A oto Betty Draper i jej niezawodna "rada", którą dała swojej córce.

Betty Draper

Ulubiony cukierek (Favorite candy)
Galaretka w czekoladzie - Mieszanka Krakowska, najlepiej o smaku cytrynowym (bądź malinowym). Uwielbiam te cukierki od dziecka. Gdy przeszłam na weganizm przestałam jej jeść (jak większość słodyczy), ale na szczęście okazało się, że cukierki te mogą być jedzone przez wegan, ponieważ galaretka nie zawiera tradycyjnej żelatyny, lecz agar (czyli zagęstnik pochodzenia roślinnego).
cukierek

poniedziałek, 18 lutego 2013

Day 7 and 8/ 30 Day Drawing Challenge

Moje ulubione słowo
zaplecze
Spodobało mi się to słowo po przeczytaniu książki Marty Syrwid właśnie pod tytułem "Zaplecze". I chociaż książka była o niezbyt przyjemnym temacie, jakim jest anoreksja, spodobała mi się zawarta w niej koncepcja ZAPLECZA, jakie posiada każdy człowiek. To tam trzyma się wszystkie swoje lęki, fobie, ale i marzenia czy dobre wspomnienia.

Słowo to spodobało mi się na tyle, że prawie dwa lata (a może i więcej?) po przeczytaniu tej książki nazwałam własną firmę Zaplecze.









Moja ulubiona postać animowana
Trochę musiałam się zastanowić, jaką animowaną postać lubię najbardziej... chyba dawno nie oglądałam żadnej bajki czy animowanego filmu. Na szczęście przypomniało mi się o pewnej wyjątkowej dziewczynce - bardzo wrażliwej, inteligentnej i bardzo oczytanej. Uwielbiam ją.
lisa simpson

piątek, 15 lutego 2013

Day 5 - Best Friend

Mam to wielkie szczęście, że moim najlepszym przyjacielem jest moja największa miłość, mój przyszły mąż. Już niedługo pokażę projekty ślubne: zaproszenia  i inne przyjemne dla oka, ślubne drobiazgi zaprojektowane przeze mnie.
My best friend - my greatest love, my future husband. 

czwartek, 14 lutego 2013

Day 3 and 4/ 30 Day Drawing Challenge

Wczoraj nie udało mi się już dokończyć ilustracji z dnia trzeciego projektu 30 Day Drawing Challenge. Dzisiaj nadrabiam, więc poniżej prezentuję rysunki przedstawiające moją ulubioną potrawę i ulubionej miejsce. 
Najlepsza sałatka na świecie - z tempehem, sałatą, pomidorkami cherry i dużą ilością kiełków. Mniamm, na samą myśl robię się głodna. 
The best salad in the world.
The best place to be...


poniedziałek, 11 lutego 2013

30 Day Drawing Challenge, Day 1 - Yourself

Już jakiś czas temu myślałam o tym, żeby wziąć udział w '30 Day Drawing Challenge', a że trafiłam w weekend na ten blog, gdzie portugalska ilustratorka Carolina Buzio opisywała to wyzwanie i rzuciła hasło, czy ktoś się dołączy do niej od poniedziałku, stwierdziłam, że to dobra motywacja :) Na czym polega 30 Day Drawing Challenge? Na każdy dzień podane jest hasło, które należy zilustrować/ narysować. Poniżej cała lista haseł:


Mam nadzieję, że uda mi się codziennie coś stworzyć. Trzymajcie kciuki!
Tymczasem Dzień 1, czyli 'Ja". Oto ja i mój nieodłączny atrybut. Przy okazji zwracam uwagę na autorkę tego fantastycznego i niezwykle trafnego cytatu - Stephanie Piro - twórczynię zabawnych i bardzo kobiecych komiksów. Polecam jej bloga.


Aha, i jeszcze chciałam podziękować Czarnej Biedronce za fajny font,który wykorzystałam w powyższej pracy :)

wtorek, 29 stycznia 2013

TO DO LIST – ułatwienie czy utrapienie?


Tworzenie list tzw. to do to bardzo popularna metoda organizacji i zarządzania czasem.  Ja sama już chyba jestem uzależniona od robienia list: rzeczy do zrobienia, pomysłów i planów. W pracy freelancera, który praktycznie sam decyduje jak ma wyglądać jego dzień, wydaje się to niezbędne. Jeszcze gdy jakiś czas temu przeczytałam książkę Dominique Loreau pt. „Sztuka planowania” - tworzenie list, które tak poleca autorka – popularyzatorka minimalizmu - stało się niezbędnym elementem mojego dnia. Zastanawiam się, czy umiałabym zrobić cokolwiek bez zapisania tego wcześniej na listę ;) Zazwyczaj było tak, że robiłam listę rzeczy do zrobienia na dany tydzień, a następnie rozbijałam to na mniejsze czynności do wykonania w poszczególne dni. Obecnie moje listy przeniosłam do wirtualnego świata - zaczęłam używać programu Remember the Milk. Jest to całkiem fajne rozwiązanie, bo można sobie tworzyć osobne listy stanowiące jakieś projekty, np. ‘praca’, ‘osobiste’, ‘zdrowie’ itp. Jednak zaczęłam się zastanawiać ostatnio, czy to wszystko ma sens, tzn. na pewno ma, ale jaki? Mam tak, że każdy pomysł, który mi przyjdzie do głowy wpisuję od razu na jakąś listę. Efekt? Lista pełna zadań, których nigdy nie wykonasz, bo co chwilę dochodzi jakieś nowe. Powstaje wrażenie, że masz zerową skuteczność. Innym moim problemem dotyczącym list „to do” jest to, że nie umiem przewidzieć, ile wykonanie danej rzeczy zajmie mi czasu, tzn. zazwyczaj zajmuje dłużej niż zakładam. I tak listy tygodniowe przeradzają się w listy miesięczne, których i tak w ciągu miesiąca nie kończę.
to do list

 Moim sposobem na problemy z listami „to do” jest oddzielenie rzeczy, które muszę zrobić od rzeczy, które chcę zrobić. Tym pierwszym przypisuję jakiś deadline, te drugie pozostawiam bez daty i sukcesywnie w wolnych chwilach po prostu realizuję. Poza tym staram się nie planować za dużo na jeden dzień, i tak wszelkie teorie dotyczące planowania przekonują,  że powinno się zostawiać rezerwę czasową na wykonanie nieprzewidzianych zadań. Zawsze jak zostanie czas w danym dniu to lepiej zrobić coś już z kolejnego dnia, niż mieć poczucie, że się nie wyrabia.

Zastanawiam się, czy w dzisiejszych zabieganych czasach listy rzeczy do zrobienia to mus? Pamiętam taką scenę z filmu „Jak ona to robi” - nad głową zasypiającej wieczorem głównej bohaterki pojawia się lista rzeczy do zrobienia do kolejny dzień. Niby fajnie wszystko kontrolować i mieć kompletny plan na następny dzień, ale tak, żeby nie przerodziło się to w małą obsesję i żeby nie zatruwało życia.

to do list

Swoją drogą, pomimo mojego chwilowego zwątpienia w listy, polecam lekturę książki „Sztuka planowania” Dominique Loreau. Na pewno, jak pisze autorka, tworzenie różnego rodzaju list pozwala nawiązać kontakt z samym sobą, skłania do refleksji. Nie chodzi tylko o robienie list „to do”, ale na przykład takich z naszymi sukcesami, osiągnięciami (zapisanie naszego sukcesu czarno na białym zwiększa naszą moc działania, energię i wytrwałość), poprawiaczami humoru (w słabszych chwilach zaglądamy do niej). Z kolei regularne przeglądanie zapisków dotyczących marzeń i planów (nawet tych odległych) motywuje nas do zastanowienia się nad tym, co należy zrobić, aby posuwać się w życiu naprzód i jakich wyborów dokonywać. Polecam tę inspirującą książkę!



piątek, 25 stycznia 2013

Refleksyjny piątek

Zakochałam się w tym cytacie praktycznie od pierwszego przeczytania. Na początek muszę wspomnieć o samej autorce tych słów - Grace Hopper, która była niesamowitą osobą, bardzo inspirującą... Grace Hopper pełniła funkcję kontradmirała marynarki wojennej, ponadto była jedną z pierwszych (!) programistów komputerowych.
"Statek jest bezpieczny, gdy przebywa w porcie, ale nie po to buduje się statki." Cytat ten sprowokował mnie do rozmyślań nad różnego rodzaju lękami... Niezbyt lubię podróżować, wyjeżdżać daleko, w domu czuję się bezpiecznie i tu mi dobrze. Niby mi to nie przeszkadza, ale oglądając zdjęcia z różnych zakątków świata chciałabym się tam znaleźć, poznawać nowe miejsca, kultury i ludzi. Szczerze podziwiam osoby, które dużo podróżują - zostawiają swoją mniej lub bardziej uporządkowaną codzienność, przyziemne sprawy i wyruszają odkrywać nieznane. Być może kiedyś przekonam się do podróżowania, wszystko przede mną - moi rodzice na przykład na emeryturze dużo podróżują, byli pierwszy raz w życiu w Paryżu...
"Wypłyń w morze i rób nowe rzeczy." Pomimo takiego przywiązania do mojego miejsca na ziemi - nie czuję w żaden sposób ograniczenia. Moje marzenia, nowe projekty i pomysły, działalność zawodowa - to wszystko sprawia, że czuję się jakbym "poznawała nowe lądy". Żyję po prostu w swoim świecie, który być może ogranicza się do czterech ścian, Poznania, wielkopolski, ale moja wyobraźnia i marzenia sięgają o wiele dalej...
A świat zwiedzę jak już osiągnę wszystko to, o czym marzę :)

piątek, 18 stycznia 2013

Kreatywna prokrastynacja


Prokrastynacja – ostatnio bardzo modne słowo. Pamiętam moją fascynację nim, zaraz po tym jak je poznałam - jakoś tak jego brzmienie strasznie mi się spodobało, no i gdzieś tam wewnątrz utożsamiałam się z opisywanym przez nie problemem - zwlekaniem. Wikipedia podaje, że prokrastynacja obecnie uważana jest za zaburzenie psychiczne. Czy rzeczywiście jest to aż choroba? A może choroba cywilizacyjna? 

Odkładanie rzeczy na później obejmuje różne dziedziny życia i może towarzyszyć nam już od samego początku dnia – ile razy włączamy drzemkę w telefonie, zwlekając z podniesieniem się z łóżka? Prokrastynacja tłumaczona jest różnymi wymówkami: ochroną przed złymi emocjami (wybieramy zrobienie rzeczy przyjemniejszej dla nas), lękiem przed porażką, pułapką perfekcjonizmu (uważamy, że później lepiej wykonamy to trudne zadanie), lęk przed sukcesem (bo sukces może wiązać się z kolejnymi oczekiwaniami, którym na pewno nie będziemy w stanie sprostać). Zastanawiam się, czy tak jest naprawdę, czy prokrastynacja jest zwykłym usprawiedliwianiem lenistwa i słabej woli.

Jaki jest mój stosunek do tego zjawiska? Jeżeli łapię się na tym, że maniakalnie czegoś nie wykonuję, przyglądam się temu bliżej. Uważam, że jeżeli od jakiegoś czasu nie wykonuję zaplanowanej rzeczy, to musi być jakiś powód ku temu. Zastanawiam się wtedy, czy to jest naprawdę dla mnie ważne? Znaczące dla mojej pracy lub rozwoju? Wydaje mi się, że najczęściej zwlekam ze zrobieniem czegoś, po czym nie spodziewam się natychmiastowych efektów. Jednak jeżeli jest to coś, co muszę wykonać ze względu na obowiązki, nadaję temu znaczenie – znajduję powody, dla których to jest dla mnie ważne, chociażby powiedzenie sobie, że jak to zrobię, będę mogła zająć się czymś innym i pójść do przodu. 
Zerwanie ze zwlekaniem jest trudne, ja cały czas pracuję nad sobą. Spodobał mi się cytat Jessici Hische, który pokazuje, że czasami prokrastynacja może mieć znaczenie i potwierdza moją teorię, że jeżeli mamy problem z zabraniem się do wykonania konkretnej czynności, to musi być ku temu jakiś większy powód:

“The work you do while you procrastinate is probably the work you should be doing for the rest of your life.” (Jessica Hische)

I jeszcze fajny filmik pokazujący podobne podejście. Prokrastynacja może być kreatywna!


Przy okazji tego posta zapraszam do lektury bloga Fundacji Kobieta Nowego Czasu pojawił się tam nowy wpis mojego autorstwa - tym razem o pozytywnym myśleniu w biznesie (jak dla mnie jest to szalenie trudne).



wtorek, 8 stycznia 2013

The Edge and the Rest

Kiedy zobaczyłam na Illustration Friday temat: Edge pierwsze skojarzenie oczywiście padło na zespół U2 i na jednego z występujących w nim muzyków - The Edge'a. Uwielbiam ten zespół już od bardzo dawna nie tylko za sztandarowe: "One", "With or Without You" czy "Pride (In the Name of Love"), ale bardziej za te mniej znane utwory, przepiękne perełki odnalezione wśród hitów na płytach U2 czy na albumach tzw. B Sides. Jedną z takich piosenek jest "Running to Stand Still". Zainspirowała mnie do stworzenia tej ilustracji


Przy okazji postanowiłam przypomnieć sobie moje ulubione utwory U2. Oto moja lista TOP 10 U2 

1. Running to Stand Still
2. Lemon
3. Bad
4. Walk to the Water
5. The Unforgettable Fire
6. Zooropa
7. Ultraviolet (Light My Way)
8. Love is Blindness
9. Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me
10. In A Little While

(kolejność przypadkowa, nie jestem w stanie powiedzieć, która piosenka najbardziej mi się podoba)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...